Przestałam pisać, ale wracam.
Stwierdziłam ostatnio, że chyba warto wrócić do pisania
chociażby dlatego, że to mnie uspokaja:)
Od ostatniego wpisu minęło już sporo czasu.
Nie wiem, czy uda mi się napisać coś sensownego, ale spróbuję.
Znacie taki stan, kiedy ogarnia was euforia nie do opisania?
Ręce wam drżą, serce bije jak szalone, oczy nienaturalnie błyszczą. Myślę, że już wiecie co mam na myśli a jeśli nie, to posłuchajcie.Co sprawia, że po czterdziestu pięciu minutach macie ochotę z radości zatańczyć albo upić się do nieprzytomności?
W przypadku kobiet - mężczyzna. W przypadku mężczyzn - kobieta. A w moim? No... to może jednak przemilczę.Wczoraj dotarło do mnie,
że przez ostatnie kilka miesięcy dążyłam do realizacji dziwnej fantazji. Niby taka banalna, nieco oklepana, ale to zawsze fantazja!;) Z czym wam się kojarzy: tablica, szkolna ławka i sala? Mi z niesłychaną...przyjemnością. A dlaczego? Domyślcie się. ----ciąg dalszy nastąpi;p