I znowu ta cholerna przerwa!
Od trzech tyg. mam dosłownie zawrót głowy i piekło...i wcale nie żartuję:/ Wiecie jak to jest kiedy musicie być w pięciu miejscach jednocześnie? Chciałabym choć przez chwilę być niewidzialna, uciec od ludzi...
a może nawet gdzieś wyjechać (sama)? Zbliżają się moje urodziny, a ja wcale się nie cieszę:(
Bo to dla mnie smutny dzień... chciałabym spędzić urodziny z ludźmi, których bardzo kocham i potrzebuję. Niestety ci, albo odeszli już z tego świata albo są poza zasięgiem (moim). Ostatecznie chyba
pójdę w miasto i spędzę ten dzień w samotności...
Jeden znikł na 2 miesiące, drugi natomiast pojawił się ostatnio i zrobił sobie ze mnie własność, lalkę.
I jak tutaj mam normalnie żyć, jeśli jestem na każde jego zawołanie. Inaczej się nie da...
Tak bardzo go nienawidzę, że moja obecność jest w pewnym sensie dla niego lekarstwem.
Chcę mu pomóc, chociaż sama potrzebuję pomocy. Jeszcze kilka tyg. a później wszystko wróci do normy:)
DAM RADĘ! JESTEM SILNA! NIE PODDAM SIĘ, TO JA MAM NAD NIM WŁADZĘ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz