Hmm...nawet nie wiem od czego mam zacząć, po tak długiej przerwie.
A przyznam, że ostatnio wiele się działo. Moją nieobecność mogę usprawiedliwić jedynie długim
procesem twórczym:) W ciągu ostatnich kilku dni powstały 4 chyba "dzieła". I przyznam szczerze jestem z siebie dumna! Szkoda tylko, że powstały one w obliczu smutku i rozpaczy... Tak, tylko ja potrafię budować małe szczęście na własnym dużym nieszczęściu. Czasami zastanawiam się, co ze mną jest nie tak?
Bo mam wrażenie, że już dawno przekroczyłam granicę "normalności'. A co właściwie w tym szalonym
świecie jest normalne? Nic. I tak naprawdę już od dawna nie ma czegoś takiego jak: "granica" czy "norma".
Świat stanął na głowie a wraz z nim i ludzie. Więc, codziennie zadaję sobie pytanie: czy są rzeczy niemożliwe? I niestety nie potrafię na nie odpowiedzieć. Siedzę teraz na łóżku, trzymam w dłoni kubek malinowej herbaty i wylewam tutaj swoje żale...ale uwierzcie to pomaga. Kiedyś zupełnie inaczej pozbywałam się negatywnych emocji. Na szczęście tamte sposoby to już przeszłość, bo raczej nie można było zaliczyć je do uznawanych w środowisku. A co do dnia dzisiejszego...postawiłam wszystko na jedną
kartę! WSZYSTKO ALBO NIC...zobaczymy jak wiele stracę i jak bardzo zaboli? Chociaż gdzieś na dnie
mojej zaśmieconej grzechami duszy ukrywa się nadzieja. Błagam, niech stanie się cokolwiek...tylko
nie chcę później żałować. Nie chcę płakać, nie spać, być nieobecna duchem i myślami.
Proszę tylko o jedno...o sprawiedliwość!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz