piątek, 25 maja 2012

Scandal: something that has to be very bad to be very good...

Skandal? A co tak naprawdę można nazwać skandalem?
Naszą odmienność w poglądach, pasjach, zachowaniu czy załóżmy w wyglądzie?
Czy powinniśmy oceniać ludzi, znając ich tylko z tej powierzchownej strony?
Wiadomo, że możemy zabłysnąć w towarzystwie jedynie większym skandalem. Bez niego, ktoś kto
prowadzi zwyczajne życie nie jest na tyle atrakcyjny aby zwrócić na niego uwagę. 
Skąd mamy wiedzieć, że ta cicha i spokojna dziewczyna w rzeczywistości nie jest szalona?
Każdy z nas ma dwie twarze, tylko zasadniczo pokazujemy światu naszą korzystną "osobowość".
Obserwując innych - wyciągam wnioski, i w miarę możliwości staram się uczyć na cudzych błędach.
Chociaż, do tej pory to raczej moi cudowni znajomi uczą się na moich:) 
Media, praca, szkoła...po prostu życie = same skandale! W mediach dziennikarze szukają afer wśród polityków, w pracy padają podejrzenia na sekretarkę, która walczy o karierę po drodze zaglądając do łóżka szefa. W szkole tylko plotki: a ta uczennica ma romans z nauczycielem i za "odpowiedź ustną" otrzymuje oceny.
O zgrozo! Czego to ludzie nie wymyślą? Tylko czy taka negatywna sława jest dobra?
Z doświadczenia wiem, że ludzie są okrutni i z krótkiej bajki później powstaje...legenda.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz