"If you love me, let me go..." - ???
Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż poświęcenie może być tak bolesne.
Gdybyście miały wybierać pomiędzy własnym dobrem a dobrem osoby, na której wam zależy...
Co byście wybrały? Odpowiedź jest prosta: każda z tych opcji sprawi, że jedna z dwóch osób będzie cierpiała. Więc, co zrobić? Może na początek warto zadać sobie podstawowe pytanie: czy to zauroczenie czy zakochanie? Bo zauroczenie mija po jakimś czasie, a zakochanie? No z tym jest trochę ciężej...
Najgorzej jest wtedy, gdy żyjemy nadzieją...gdy wierzymy, że uda nam się stworzyć związek, który jest skazany z góry na porażkę. To właśnie ta podstępna nadzieja - nas od środka zabija! Z czasem dopiero zauważamy, że tak naprawdę nigdy nie było szans czy możliwości na realizację pragnień.
A co robić, gdy na drodze pojawia się kobieta "odpowiednia i idealna" dla naszej "miłości"?
W pierwszej chwili wpadamy w złość, później cierpimy a na koniec? W moim przypadku na koniec...
zastanowiłam się czy nie będzie mu rzeczywiście dobrze z tą kobietą. To wcale nie kapitulacja w walce, ale
chyba rozsądne podejście do sprawy...bez emocji i uprzedzeń. Gdybym powiedziała, że jest mi lekko i to wcale nie boli - skłamałabym. Ale czas leczy rany i wierzę w to z całego serca! Jeśli on miałby być sam, bo ze mną nigdy nie będzie to lepiej żeby był z nią...przynajmniej nie będzie sam. - Dobre pocieszenie!:)
Tym co wierzą, że się uda...mówię: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!
Życzę wam sukcesu w tym, czego mi nie udało się osiągnąć...szczęścia, miłości i....dalszej motywacji:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz