No właśnie...czy człowiek powinien bać się miłości, zakochania? A czego tak naprawdę się boimy?
Moim zdaniem pod maską strachu przed miłością kryje się zupełnie inny "strach". Chyba jednym z powodów ucieczki przed zaangażowaniem jest lęk przed odrzuceniem. Bo jeśli, raz nas to spotkało wmawiamy sobie, że będzie tak zawsze. Ale czy słusznie? Dlaczego wpychamy wszystkich ludzi do jednej szuflady - pt.: "zło"?
Nie ma ludzi identycznych, każdy jest inny na swój sposób...przekonałam się o tym na własnej skórze.
Powiedzcie mi, jaki sens mają związki oparte głównie na "relacji fizycznej"? Takie pary są ze sobą, przede wszystkim dla korzyści albo wygody...bo tak jest łatwiej. Rzeczywiście! Zaangażowanie emocjonalne to tak duży wysiłek, że zwyczajnie omijamy uczucia szerokim łukiem. A raczej staramy się, żeby nie spotkała nas żadna przykrość czy rozczarowanie. Absolutnie nie powiem, że to faceci są samolubnymi egoistami...bo kobiety w tej kwestii wcale nie są w tyle. Różni nas jedno- faceci są tchórzami! Bo żeby być mężczyzną nie wystarczy nim po prostu być...trzeba czegoś więcej. Otwarcie powiem- "prawdziwy" facet bez problemu potrafi powiedzieć: co myśli, co czuje...
Bo taki, który gra jak dobra aktoreczka-laleczka, pokazująca swój brak uwagi dla wyższości czy wyróżnienia osoby
ignorowanej - jest, jak dla mnie...zerem.
Ładna obrona przed atakiem! A co, jeśli atak wcale nie był planowany? Strata...i to wcale niemała.
Żal mi biednych zranionych facetów, którzy nie potrafią kochać. Chciałabym ich w 100% akceptować, ale jest to niewykonalne. Żaden mężczyzna, nie jest ideałem bez wad...jednakże wierzę, że ten mężczyzna który
jest dla mnie bardzo ważny...zrozumie na czym
polega zaufanie do kobiety:)
Uwielbiam, nienawidzę, płaczę, śmieję się - a wszystko to przez...niego!
* Ze specjalną dedykacją dla "demona o niebieskich oczach"...zaufaj tym, którym nie wierzysz.
I pamiętaj, że widzisz to co chcesz widzieć...bo to dobra obrona. A rzeczywistość jest zupełnie inna...;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz